Punkt zwrotny

November 5th, 2008

Szeregi zwolenników Borysa Godunowa zaczęły topnieć. Poglądy kwestionujące jego prawo do zasiadania na tronie Rosji znalazły podatny grunt w kręgach starej wpływowej arystokracji moskiewskiej. W opinii rosyjskich możnych ro­dów car, który sam zajął tron, nie zasługiwał na miano prawowitego władcy.

Tymczasem domniemany Dymitr, nadal będąc w Polsce, czynił postępy na drodze do objęcia tro­nu Rosji. W marcu 1604 r. został przedstawiony królowi Zygmuntowi III. Roztropny polski mo­narcha z początku się wahał, jednak w końcu uznał byłego sługę za carewicza i przyznał mu roczną pensję, choć nie obiecał bezpośredniej po­mocy w objęciu rosyjskiego tronu.

Mnich-uciekinier

November 5th, 2008

Dla Borysa Godunowa wieść o tym, że Dymitr żyje i jest w Polsce, była bardziej niebezpieczna niż podnoszone na nowo oskarżenia, iż to z jego rozkazu w 1591 r. zginął syn Iwana Groźnego. Historia opowiedziana przez młodego sługę Wi­śniowieckiego zyskiwała w Rosji coraz więcej zwolenników. Zaniepokojony tym Godunow ogłosił, że rzekomy następca tronu w rzeczywi­stości nazywa się Grigorij Otriepiew i jest mni­chem, który zbiegł z klasztoru Czudow.

Wersja Godunowa została przyjęta z niedowie­rzaniem. Młodzieniec podający się za Dymitra znacznie lepiej grał rolę prawowitego następcy tronu, niż można by się tego spodziewać po zwy­kłym mnichu. Mówił płynnie po polsku i po ro­syjsku, rozumiał nieco po włosku, bardzo dobrze pisał - co świadczyło, że odebrał staranne wy­kształcenie. Co więcej, doskonale znał historię Rosji i jej wybitnych rodów. Oczywiście była to wiedza, którą mnich mógł posiąść, jednak młody człowiek świetnie sobie poczynał także w typowo arystokratycznych rozrywkach. Gdzie mnich mógłby zdobyć takie umiejętności?

Zamach?

November 5th, 2008

Czy człowiek podający się za Dymitra zwany Dy-mitrem Samozwańcem był tylko przebiegłym oszustem, czy też mówił prawdę? Odpowiedzi na to pytanie należałoby szukać w Ugliczu - mieście lezącym nad Wołgą ok. 200 km na północ od Mo­skwy, które było niegdyś stolicą udzielnego księ­stwa i pod koniec XVI w. nadal szczyciło się wła­snym zamkiem. Tam właśnie po śmierci Iwana Groźnego w 1584 r. Borys Godunow zesłał wdo­wę po carze, Marię, oraz jej syna Dymitra.

Siedem lat później, w niedzielne przedpołu­dnie 15 maja 1591 r., w Ugliczu rozległ się dźwięk dzwonów, które zwykle ostrzegały przed nadchodzącą burzą. Zaalarmowani mieszkańcy pobiegli do zamku, gdzie ich oczom ukazał się straszny widok: mały carewicz leżał bez życia na ziemi, prawdopodobnie ugodzony nożem. Nie opodal rozpaczająca matka chłopca oraz jej bra­cia głośno oskarżali o popełnienie tego straszne­go morderstwa obecnego tam syna Michała Bi-tiagowskiego, jednego z urzędników skarbowych Godunowa. Wzburzony tłum rzucił się na mło­dego Bitiagowskiego z gołymi rękami i zabił go.

Cztery dni po tych krwawych wydarzeniach do Uglicza przyjechała powołana przez Godunowa komisja śledcza. Przewodniczył jej bojar Wasyl Szujski. Po trwających 2 tygodnie przesłucha­niach licznych świadków komisja wydała orze­czenie, iż carewicz sam zadał sobie śmiertelny cios nożem podczas ataku padaczki. Dymitr zgi­nął, gdyż taka była wola Boga. Mściwy tłum przelał więc niewinną krew i powinien ponieść karę. Carowa Maria, która tymczasem odwołała swoje oskarżenia i błagała o litość, została wy­wieziona do odległego klasztoru, a jej braci zesła­no. Na śmierć bądź zesłanie skazano tysiące mieszkańców Uglicza. Każdemu, kto ośmielił się oczerniać cara, sugerując, iż jest on zamieszany w zabójstwo Dymitra, obcinano język.

Wkrótce Uglicz stał się wymarłym miastem. Bezpośrednio po zabójstwie nikt nie wątpił, że ofiarą zbrodni padł carewicz Dymitr. Zbyt wiele dowodów zdawało się potwierdzać tę wersję. Jed­nocześnie niektóre szczegóły wydarzeń nie znaj­dowały logicznego wytłumaczenia. Na przykład carowa Maria i jej bracia nie zostali w ogóle prze­słuchani, i to zarówno przed, jak i po odwołaniu zarzutów obciążających Godunowa. Jeszcze dziwniejsze było to, iż przez cztery dni po śmier­ci chłopca - aż do przyjazdu komisji - nikt się nie zajął jego ciałem. Dopiero z rozkazu śledczych odbył się pospieszny pogrzeb carewicza, nie po­przedzony jednak formalną identyfikacją zwłok.

Spoliczkowany sługa ujawnia tajemnicę

November 5th, 2008

W pierwszych latach XVII w. - informacje o da­tach i szczegółach tych wydarzeń są niedokład­ne, a niekiedy nawet sprzeczne ze sobą - niespeł­na dwudziestoletni młodzieniec wstąpił na służ­bę u polskiego magnata Adama Wiśniowieckie-go. Według jednej z wersji tej historii ów młody człowiek, który zaczął pracować jako lokaj i sta­jenny, szybko zaskarbił sobie względy księcia. Jesienią 1603 r. doszło jednak między nimi do sprzeczki, podczas której Wiśniowiecki spolicz-kował sługę. Wówczas to wzburzony młodzieniec

krzyknął: ?Gdybyś wiedział, książę, kim jestem, nie traktowałbyś mnie w ten sposób. Jestem ca­rewiczem Dymitrem, synem cara Iwana.”

Kiedy Wiśniowiecki wspomniał, że Dymitr umarł w 1591 r., młody człowiek opowiedział o spisku Borysa Godunowa: bojar chciał zabić ca­rewicza, aby pozbyć się jedynego prawowitego kandydata do tronu Rosji, o który zabiegał. Jed­nak matka Dymitra, wdowa po carze Iwanie, zo­stała w porę ostrzeżona i zdołała uchronić care­wicza przed zamachem. Na jego miejsce podsta­wiła innego chłopca, a syna oddała pod opiekę pewnemu lekarzowi, który przez następne kilka lat ukrywał Dymitra w klasztorach po całej Ro­sji. Gdy opiekun umarł, carewicz uciekł do Pol­ski, gdzie z początku pracował jako nauczyciel u jednego z arystokratów, a później pozostał w służbie Wiśniowieckiego. Młodzieniec pokazał swemu panu wysadzany drogimi kamieniami krzyż - pamiątkę chrztu.

Wieść, że syn cara Iwana żyje i po 12 latach milczenia rości sobie prawo do rosyjskiego tronu, rozeszła się bardzo szybko. Pojawiali się coraz to nowi świadkowie, którzy potwierdzali, że młody człowiek jest rzeczywiście carewiczem.

Bez względu na wiarygodność tych oświad­czeń, wiek i wygląd sługi zdawały się potwier­dzać jego słowa. Młodzieniec, który podawał się za Dymitra, był człowiekiem skromnej postury, miał jasne, rudawe włosy, pieprzyki na twarzy, bladoniebieskie oczy i szeroką twarz z wystają­cymi kośćmi policzkowymi. Niektórzy ludzie pa?nętający Iwana Groźnego widzieli w młodym człowieku pewne podobieństwo do zmarłego ca­ra. Inni twierdzili, że mały Dymitr, podobnie jak sługa Wiśniowieckiego, miał wydatne znamię na prawej dłoni oraz nierównej długości ramiona.

Nagłe pojawienie się pretendenta do rosyjskie­go tronu było bardzo na rękę Wiśniowieckiemu i wielu przeciwnym polityce Borysa Godunowa polskim magnatom, którzy od dawna czekali na możliwość odegrania się na znienawidzonym władcy Rosji. Wiśniowiecki zapewnił sługę, że poprze jego starania o uznanie go prawowitym następcą cara Iwana, choć nie jest jasne, czy dał wiarę słowom młodzieńca, czy też kierowało nim polityczne wyrachowanie.

Oszust na tronie Rosji?

November 5th, 2008

Dymitr, dziesięcioletni syn cara Iwana Groźnego, zginął w 1591 r. w tajemniczych okolicznościach. Dwanaście lat później pojawił się w Polsce człowiek, który uparcie twierdził, że jest prawowitym następcą tronu rosyjskiego. Jego roszczenia wywołały w Rosji wielkie zamieszanie.

Dla Rosji i jej nowego władcy, cara Borysa Godunowa, XVII w. zaczął się niezbyt pomyślnie. W 1601 r. ulewne deszcze podczas późnej wiosny, wczesne lato oraz wyniszczające mrozy już w sierpniu spustoszyły uprawy. Głód i zarazy spowodowały znaczne zmniejszenie liczby ludności. Po dwóch latach niskich zbiorów w Rosji nie było już nawet ziarna siewnego. Bunty i pow stania dławiono brutalnie.

W tak dramatycznej sytu­acji car otrzymał kolejną bardzo niepokojącą infor­mację. Oto w Polsce pe­wien młodzieniec oświad­czył, że jest prawowitym spadkobiercą rosyjskiego tronu, co czyniło z Borysa Godunowa jedynie żądnego władzy uzurpatora. Ta sensacyjna wiado­mość wywołała wielkie poruszenie na dworze; powróciły dawno za­pomniane podejrzenia i domysły.

W 1584 r. niedorozwinięty umysłowo car Fiodor I objął tron po ojcu, Iwanie IV który przeszedł do historii jako Iwan Groźny. Jed­nak prawdziwa władza znalazła się w rękach dwóch bojarów: wuja Fiodora, Nikity Romanowa i jego szwagra, Borysa Go­dunowa. W 1591 r. przy­rodni brat Fiodora i po­tencjalny następca tro­nu, Dymitr, zmarł w wieku 10 lat. Gdy 7 lat później umarł Fiodor, nie zostawiwszy po sobie potomstwa, na tron Rosji wstąpił Borys Godunow. Czy Dymitr padł ofiarą zabójstwa?


gotowe projekty domów - Auto Giełda - praca Anglia - ares - okulary przeciwsłoneczne - odmładzanie - Wyjazdy firmowe - wyższa szkoła - stoły - cb radio - bukmacherzy internetowi - biuro rachunkowe warszawa - hosting - web host